Kreatywny Instagram cz. 3

To już trzecia część mojego mini-cyklu w którym pokazuję Wam nietypowe kampanie na Instagramie. Tym razem udało mi się znaleźć przykłady z zupełnie różnych branż i każdy z nich wykorzystuje inny mechanizm lub kontekst związany z Instagramem. W ogóle spytacie czemu tak mocno przyglądam się IG? To z tego powodu, że marki ze swoimi działaniami na tej platformie zachowują się bardziej „natywnie” niż na Facebooku. Być może to tylko kwestia czasu,… …czytaj więcej

Podsumowanie Tygodnia 12.04 – 18.04.2016

To był dla mnie bardzo dobry weekend. Spotkania ze znajomymi, trochę odpoczynku i bardzo ważny tekst na blogu. Oprócz tego oczywiście przygotowałem dla Was zestawienie najciekawszych newsów z różnych zakątków internetu. Z okazji piątych urodzin bloga wrzuciłem dość osobisty tekst, w którym opisałem genezę mojego pisania. Być może Was zainspiruje do tworzenia własnych miejsc w sieci. W kwietniu będzie pewnie też konkurs z fajnymi nagrodami, więc bądźcie… …czytaj więcej

Test driven development w marketingu

To, co odróżnia prawdziwego programistę od klepacza kodu to między innymi inny rodzaj myślenia. Klepacz klepie to co umie, a programista projektuje, planuje, testuje i programuje. Prawdziwy programista myśli jak architekt – wykorzystuje wzorce projektowe, określone metodyki i standardy pracy. Od tych najlepszych, można się bardzo wiele nauczyć, ale czy programiści byli by w stanie nauczyć nas czegoś o marketingu? Oczywiście!

W programowaniu znana jest technika Test Driven Development. TDD polega na tym, że programista najpierw pisze test, a dopiero później realne rozwiązanie o które chodziło mu od początku. Dzięki temu podejściu aplikacje są o wiele lepszej jakości. Pomyślałem sobie – a co jeśli tą metodę wykorzystali byśmy w podejmowaniu decyzji w biznesie?

Aby pokazać Ci jak działa TDD w praktyce, wykorzystamy do tego konkretny przykład. Załóżmy, że ktoś zaprosił Ciebie na spotkanie grupy, która pomoże Ci sprzedawać więcej produktów. W moim przypadku było tak z BNI Polska. Wiedziałem, że koszt dołączenia do tej społeczności wynosi 2000zł rocznie, spotkania organizowane są o 6:30 rano a obecność na nich jest obowiązkowa. Czy warto w to zainwestować? Chodzi tu nie tylko o pieniądze ale również czas i kontakty. Żeby mądrze odpowiedzieć na to pytanie, wykorzystamy technikę Test Driven Development.

Etap pierwszy – tworzenie testu.

Kiedy byłbyś …czytaj więcej

Jak nazwać firmę, czyli sposób na naming.

Gdy zaczynasz budować nową firmę, startup czy markę, przychodzi moment w którym zaczynasz szukać dla niej nazwy. Jej wymyślenie wcale nie jest łatwe. Warto jednak poświęcić trochę czasu na dobór dobrej nazwy. W końcu to ona jest jednym z najważniejszych elementów marki, na swoją nazwę będziesz pracował. Dzisiejszy wpis będzie więc o namingu, czyli o tym jak nazwać firmę.

Nazwa jest najważniejszym elementem werbalnym marki. Jeśli ktoś będzie chciał powiedzieć o Twoim produkcie drugiej osobie, z pewnością wykorzysta właśnie nazwę. Gorzej, jeśli Twoja nazwa zawiera jakiegoś rodzaju wpadki. Trudna do wypowiedzenia i zapamiętania może sprawić, że klient już do Ciebie nie wróci. Nie ma niczego złego w nazwach obcojęzycznych, ale sprawdź, czy Twoja nazwa nie jest dwuznaczna. Pamiętasz żarówki Osram? Niemiecka firma produkująca żarówki nie sprawdziła, co na Polskim rynku oznacza to słowo i wyszło co wyszło, ale przyznać trzeba, została zapamiętana.

Co wziąć pod uwagę przy tworzeniu nazwy?

Z nazwą powinna wiązać się konkretna korzyść, przy jednoczesnej maksymalnej prostocie. Jeśli prawidłowe przeczytanie jej na głos, sprawia kłopot losowej osobie z Twojej grupy docelowej – postaraj się ją uprościć.

By rozpocząć poszukiwanie nazwy, najpierw sam zainspiruj się tym co robisz, lub tym, co robi Twój klient. Zacznij od zdefiniowania swojej misji i …czytaj więcej

Skuteczna wizytówka, czyli wielka moc prostokątnego kartonika.

Gdy zakładasz nową firmę, możesz myśleć o wielu rzeczach – od modelu biznesowego, czyli tego na czym będziesz zarabiał, przez zakup niezbędnych zasobów które pozwolą Ci stworzyć produkt, aż po markę i elementy z pozoru tak banalne jak wizytówka.

Każdy wie czym jest ten mały kartonik. Jeśli czytasz tego bloga, bardzo możliwe, że sam zwykle nosisz przy sobie kilka sztuk, tak na wszelki wypadek. Wizytówki dostajemy, rozdajemy, a po miłym spotkaniu… lądują one w wielkiej stercie makulatury, chyba że…

Show must go on, czyli nie pozwól sobie na to! Ulotka na której nadrukowano instrukcję składania samolocika to już nie śmieć trafiający bezpośrednio do kosza – nie chcesz jej już zgniatać i wyrzucać, wolisz się nią trochę pobawić, prawda? Śmietnikiem i cmentarzem dla wizytówek jest wspomniany wyżej stos makulatury. Jak wyróżnić się z tego stosu? Pomyśl nieszablonowo i wyjdź poza schemat. Już samo przycięcie wizytówki do innego rozmiaru niż standardowy może zrobić dla Ciebie dobrą robotę.

Parę dni temu na Facebooku znalazłem pytanie od pewnego grafika: „Jak powinienem nazwać swoje stanowisko?”. Czy dzisiaj jest to istotne? Jeśli chcesz podejść do tematu w standardowy sposób – nie ma problemu, ale pamiętaj o stosie. Prezes jednoosobowej firmy naprawdę nie zrobi na nikim wrażenia (może poza najbliższymi). …czytaj więcej